Pomoc w kryzysie: 116 123Dzieci i młodzież: 116 111Zagrożenie życia: 112

PTSD

Czy trauma zawsze prowadzi do PTSD? Dlaczego po trudnym doświadczeniu ludzie reagują inaczej

Samo potencjalnie traumatyczne zdarzenie nie oznacza PTSD. Wyjaśniamy, dlaczego reakcje po trudnym doświadczeniu mogą wyglądać bardzo różnie i co zwiększa ryzyko utrzymywania się objawów.

Przemysław Głowacki, psycholog, kryminolog i psychotraumatolog
Przemysław Głowackipsycholog, kryminolog i psychotraumatolog · 2026-09-01

Dwie osoby przechodzą przez podobne zdarzenie. Po kilku tygodniach jedna wraca do codzienności. Nadal o tym myśli, czasem źle śpi, pewnych rzeczy unika, ale napięcie powoli opada. Druga kilka miesięcy później wciąż budzi się w nocy, na dźwięki reaguje jak na zagrożenie, omija miejsca związane z tym, co się stało, i ma wrażenie, że część tamtego wraca jakby teraz.

Obie przeżyły coś trudnego. Z tego nie wynika, że u obu rozwinęło się PTSD.

To rozróżnienie jest ważne, bo na co dzień słowo „trauma” zaczęło znaczyć bardzo wiele. Mówimy o traumatycznym wydarzeniu, traumatycznym dzieciństwie, traumie relacyjnej, a czasem o sytuacji, która po prostu bardzo bolała. W psychologii klinicznej trzeba mówić precyzyjniej. Sama ekspozycja na potencjalnie traumatyczne zdarzenie nie jest diagnozą. PTSD to konkretne zaburzenie związane ze stresem. Może pojawić się po wydarzeniu albo serii wydarzeń o wyjątkowo zagrażającym lub przerażającym charakterze. Nie pojawia się jednak u każdej osoby, która czegoś takiego doświadczyła.

Pierwsze reakcje nie muszą oznaczać zaburzenia

Po czymś naprawdę przerażającym człowiek nie musi następnego dnia funkcjonować tak, jakby nic się nie wydarzyło. Może gorzej spać. Może wracać myślami do tego, co się stało. Może stać się bardziej czujny. Może nie chcieć jechać drogą, na której był wypadek. Po napaści przez pewien czas nerwowo reaguje, gdy ktoś idzie za nim wieczorem. Po pobycie na intensywnej terapii dźwięk aparatury medycznej potrafi od razu podnieść napięcie.

Takie reakcje same w sobie nie przesądzają o PTSD. Część objawów po traumatycznym wydarzeniu z czasem słabnie i nie przechodzi w przewlekłe zaburzenie. Dobrze widać to w metaanalizie 78 badań i ponad 16 tysięcy dorosłych po różnych doświadczeniach traumatycznych. Miesiąc po zdarzeniu kryteria PTSD spełniała ponad jedna czwarta badanych. Między pierwszym a trzecim miesiącem częstość PTSD spadła mniej więcej o jedną trzecią. Nie znaczy to, że taki sam przebieg dotyczy każdej osoby ani każdego rodzaju traumy. Pokazuje natomiast, że stan z pierwszych tygodni nie musi zostać na stałe.

Co więc odróżnia PTSD?

Nie rozstrzyga tego, czy ktoś „bardzo przeżył” dane wydarzenie. W PTSD pojawia się charakterystyczny wzorzec. Człowiek ponownie doświadcza elementów zdarzenia w teraźniejszości, unika myśli, wspomnień, sytuacji albo bodźców z nim związanych i utrzymuje się u niego poczucie aktualnego zagrożenia. Objawy realnie wpływają na codzienne funkcjonowanie.

W ICD-11 charakterystyczny obraz objawów musi utrzymywać się co najmniej przez kilka tygodni.

Ponowne przeżywanie to nie to samo co pamiętanie. Ktoś może pamiętać wypadek bardzo dokładnie i nie mieć PTSD. Przy ponownym przeżywaniu fragment wydarzenia wraca z poczuciem, jakby zagrożenie znowu było obecne. Może pojawić się obraz, dźwięk, koszmar albo gwałtowna reakcja ciała. Więcej o samym obrazie zaburzenia jest w tekście o PTSD.

Dlaczego jedna osoba rozwija PTSD, a druga nie?

Nie istnieje jeden czynnik, który pozwala to przewidzieć. Liczy się samo wydarzenie, ale również to, co było przed nim i co wydarzyło się później. Ryzyko może być większe przy doświadczeniach szczególnie intensywnych, długotrwałych albo interpersonalnych. Znaczenie mogą mieć wcześniejsze doświadczenia traumatyczne, wcześniejsze problemy psychiczne, obrażenia odniesione podczas zdarzenia i kolejne obciążenia pojawiające się już po nim.

Ogromnie ważny jest też kontekst po wydarzeniu. Człowiek może znaleźć się w bezpiecznym środowisku, dostać wsparcie i odzyskać wpływ na własne życie. Może też wrócić do miejsca, w którym zagrożenie nadal istnieje, zostać sam z konsekwencjami albo przez kolejne miesiące dźwigać następne problemy. Badania nad czynnikami ryzyka PTSD od lat pokazują właśnie tę złożoność. Nie ma jednej „osobowości podatnej na traumę”. Szczególnie istotne okazują się między innymi nasilenie ekspozycji, późniejsze stresory oraz dostępność wsparcia społecznego.

Odporność psychiczna nie oznacza braku reakcji

Tu łatwo wpaść w kolejną pułapkę. Jeśli jedna osoba po wypadku po kilku miesiącach funkcjonuje dobrze, a druga rozwija PTSD, nie znaczy to, że pierwsza była silna, a druga słaba. Reakcja po traumie nie jest testem charakteru.

Można być niezwykle zaradnym człowiekiem i rozwinąć PTSD. Można przez wiele lat radzić sobie w bardzo trudnych warunkach, a później zacząć doświadczać objawów. Można też przeżyć wydarzenie o ogromnym ciężarze i PTSD nie rozwinąć. Nawet bardzo podobne doświadczenia nie są psychologicznie identyczne. Liczy się wiek, wcześniejsza historia, poczucie bezradności, relacja ze sprawcą, możliwość ucieczki, obrażenia, poczucie winy, to, co wydarzyło się później, i wiele innych elementów. Dlatego pytanie „dlaczego ona ma PTSD, skoro ja przeżyłem coś podobnego i sobie poradziłem” niewiele wyjaśnia.

Źródła

  1. World Health Organization. Post-traumatic stress disorder
  2. World Health Organization. Clinical descriptions and diagnostic requirements for ICD-11 mental, behavioural and neurodevelopmental disorders
  3. NICE NG116. Post-traumatic stress disorder
  4. Diamond PR i wsp. Change in prevalence of post-traumatic stress disorder in the two years following trauma: a meta-analytic study

← Wszystkie artykuły